Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 762 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Talent 2013

wtorek, 30 kwietnia 2013 23:14

           W szkole okej. Nie ma to jak nie być na fizyce, matmie, chemii i polskim. I to jeszcze być usprawiedliwionym. :) Także bycie przewodniczącą ma swoje plusy. Już wyjaśniam co w tym czasie robiłam. Byłam na "Talentach 2013", które odbyły się w sali mojego gimnazjum. Z każdej klasy była powołana trójka przedstawicieli, którzy robili za widownię. Ze mnie talent muzyczny, taneczny ani plastyczny żaden (a takie się pojawiły), ale jestem usatysfakcjonowana, bo w większości wygrali moi faworyci. <3 Znaczy były dwie kategorie: podstawówka i gimnazjum. :D W podstawówce pierwsze miejsce zajęła dziewczynka tańcząca Michaela Jacksona, drugie jest nieistotne, bo to miało być przeznaczone dla kankana, a trzecie chłopak z niesamowitym głosem, który śpiewał: "Wehikuł czasu." Jak zaczynał stwierdziłam, że ma tego nie zjebać, bo za świetna piosenka. I udała mu się ta sztuka! 

W kategorii gimnazjum - pierwsze miejsce zajął duet grający na perkusji i gitarze elektrycznej (pewnie od początku mój faworyt, bo perkusja <3), drugie dziewczyna tańcząca hip-hop, a trzecie chłopak z rysunkami, których nie widziałam. :D 

Gdyby nie towarzystwo pewnie wynudziłabym się jak mops. No, bo słuchać pod rząd pięciu piosenek wygrywanych na flażoletach. Wrr. Podkradanie cukierków przeznaczonych dla dzieci. Ha ha. Pauliny gusta.

            Jutro start powiemy majówce. Ja mam bardzo konkretne plany na ten długi weekend.

  • Dzień 1 - festyn 
  • Dzień 2 - fryzjer
  • Dzień 3 - wizyta u babci, a wieczorem wieś party (czyt. party hard) 
  • Dzień 4 - sprzątanie i częściowe siedzenie w domu, żeby się nie czepiali. 
  • Dzień 5 - koncert Eneja <3 

 

 

 

Borussia Dortmund w finale Ligi Mistrzów. (p. nożna)

Vive Targi też. (p. ręczna) Jaram się. *.*


oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Kartka mi uciekła!

piątek, 26 kwietnia 2013 20:54

            Już po egzaminach. <3 Jestem chyba jedyną zadowoloną osobą, która nie będzie rozpaczać z powodu wyników. Najgorzej pewnie poszedł mi  angielski. No, ale tak jestem z niego zadowolona, bo się przemogłam i napisałam e-maila! A to wyczyn, uwierzcie. Najłatwiejsza moim zdaniem była matematyka. O.o Po zrobieniu pierwszych dwóch stronach byłam przekonana, że zadania otwarte to będzie obrazek do pomalowania. Szkoda, że się pomyliłam i z tej części nie będę miała maxów, ale zer też nie. 

           Tak się zastanawiałam czy iść dzisiaj do szkoły. Zwyciężyło to, że nie lubię lekarzy. Oczywiście Fasola się dziwiła co robi tutaj ten człowiek skoro jest chory. W sumie jest lepiej. Już tylko katar i troszkę kaszel. 

W szkole luźno. Kartkówka z niemca. "Pani po egzaminach?" No, ale dobra ocenka jest. Nie mogę narzekać. A potem standardowo każdy był w stanie czuwania. "Już chcę mi się spać." "Weź jeszcze lekcja się porządnie nie zaczęła!" :DD

Na plastyce wzięła nas na dwór. Kazała malować bloki ze swojej perspektywy. Poszłam z Olą na płot i mi kartka za ogrodzenie uciekła. No to po nią poszłam. I wszyscy patrzą, a ja krzyczę: "Kartka mi uciekła!" Eee... Tak mi się nie chciało, że ona zaczęła mi rysunek, a Ola, której dziękuje skończyła. I poszłam jej oddać: "Chyba załapałam. O to chodziło?" Ona: "Tak, o to." Ja: "No to dobrze."

           Na wf-ie z Anią, Olą i Dzikiem ograłyśmy w nożną drużynę, w której był jeden z moich trenerów. Ha ha. Pan na końcu: "I tak wygraliśmy." Ja: "No chyba nie." On: "Tak, bo za dużo faulowałaś." Nie. -,- A z Olą i Anią byłyśmy mega czerwone, bo ta wygrana wymagała poświęcenia. ;p A potem trening. Mama mi nie kazała iść, ale co tam. Jakoś dałam radę. Truchtamy i w pewnym momencie: "Wioletta oddychaj nosem nie buzią." Ja: "Nie mogę, nos mam zatkany." 

 


oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

To miały być zwykłe...wagary

wtorek, 23 kwietnia 2013 14:23

             Ostatnio ciągle z Kubą, czasami Olą i Roksaną chodzimy usiąść na płocie. Przeważnie chłopcy z 1c się przyłączają do Nas i mnie denerwują, wymyślając mi inne imiona. Ha ha. Do tej pory zostaliśmy pouczeni przez nauczycieli dwa razy, a raz przyszła dziewczyna z równoległej klasy powiedzieć: "Pani kazała Wam przekazać, że macie zejść z tego płotu i podejść bliżej, bo nauczycielka Was nie widzi." Nawet słyszałam, że moje siedzenie w tamtejszym miejscu wywołało wzburzenie wśród grona pedagogicznego. Także jak mi pokażą w Kodeksie Szkoły, że nie można siadać na płocie to przestanę. :)) A chłopcy z mojej klasy, którzy siadywali trochę bliżej po kilku kolejnych upomnieniach zrezygnowali i poszli spowrotem "na górkę." 

            Nawet ja ogarnęłam, że warto byłoby się pouczyć do egzaminu. Ha ha. Wiem, dziwne to. Dlatego Victory Gimnazjalisty, które wypożyczyłam w tym celu leżą bezczynnie na biurku. Only ja. -,- Będzie co ma być... Do jakieś szkoły i tak muszą mnie przyjąć. 

             W piątek stwierdziłam, że nie opłaca mi się iść na cztery luźne lekcje. Przekonałam mamę, że zostanę w domu i pójdę tylko na trening. <3 A pojechałam tylko do lekarza. Dziękuję chorobo. Doprawiłam się na egzaminy. Oczywiście to nie byłabym ja jakbym poszła na nie normalnie zdrowa. 

              Dzisiaj rano nawet nie mierzyłam temperatury. Po co miałam się denerwować? Zapomniałam legitymacji. Machnęłam na to z Krzysiem, który też zapomniał. A potem Klaudia taka załamana, że nie ma. A ja: "No co? Najwyżej nie napiszesz." Myślałam, że mi tam zemdleję. O.o  W ogóle jakieś zdenerwowane te dziewczęta były. Weszliśmy do klasy i Kacprowi załatwiłam wyższy stolik. Potem spytałam czy mogę mieć kosz bliżej stolika, bo nie będę co pięć minut do niego biegać. Okazało się to mało możliwe. Egzaminatorka nawet użyła sformułowania: "Czy to będzie przestępstwo?" Ha ha. Niestety byłoby, dlatego dostałam owijkę, która robiła mi za mini kosz. Potem pan tłumaczył, że nie wolno ściągać. Wszystkim od razu przypomniałam się ja i Bartek. Także odwróciłam się do niego, on spojrzał na mnie i wymieniliśmy się uniesionymi kciukami. Na części z języka polskiego po pięciu minutach prawie wyszłam. Bo taka jedna wydarła się: "Jest charakterystyka" zaburzając mi moje myślenie, po za tym głowa mnie mocniej bolała i było mi dziwnie duszno. Jeszcze mnie pewien ważny pajac zdenerwował, który mógł jak ostatnio nie irytować. No, bo taki jeden to nawet dobrze, że mi dokuczał, przynajmniej wiedziałam, że na egzaminie nie zemdleję. :)) Także zamknięte z polskiego mogłam zepsuć, bo wydawały mi się iście trudne i podchwytliwe jak dla mnie. O.o A w charakterystyce piszę, piszę i nagle napisałam "trond" i potem: "Nie to się chyba przez ą piszę... Ale dzisiaj ze mną źle i jak jednak mylę. Dobra, napiszę: chora dziewczynka. No geniusz." No, ale to i tak był szok, że nie ma rozprawki, bo od roku wpajano nam, że na egzaminie na pewno będziecie mieli do napisania tę formę wypowiedzi i tu taki joke. I jeszcze ta złość: "Przecież nie opiszę kogoś z Kamieni na szaniec! Wioletta do cholery tyle książek czytałaś, wymyśl kogoś odważnego" I padło na panią Róże, która podczas okupacji niemieckiej zabrała do siebie dziewczynkę z trądem. (Sprawdziłam w słowniku, że na pewno przez ą się piszę. :)) Także nie jest źle. <3 

 

 

Od lewej: Ola, Ja, Ania. I tam za nami jeszcze się Damian w kadr wmieścił. ;p


oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Chemia w Małej Skali

czwartek, 18 kwietnia 2013 18:58

             Odbyły się warsztaty z chemii, w których miałam przyjemność brać udział po raz drugi. Relacja z pierwszych tutaj. Nie byłam tylko na tych w tamtym roku. No, bo chemia to mnie jara jak to wszystko związane ze szkołą. No, ale dzisiejszego dnia nie mogę żałować. <3  

          Byłam w parze z Olą. Podziwiam ją za to, że jak robi coś odpowiedzialnego to umie być taka poważna. Na żarty pana Łukasza tylko kącikami ust reagowała i ciągle mnie ochrzaniała, że chciałam czegoś dosypywać więcej. A ja już tak mam... Pan Łukasz: "Co to jest?" My: "To jest świeczka." Pan Łukasz: "Nie, to jest profesionalny palnik." Po dwóch godzinach poszedł do innej grupy, a do nas przyszedł pan Piotrek. Stwierdził, że wyrośliśmy. Ta, nie urosłam ani centymetra od trzech lat. 

Robiliśmy doświadczenie, w którym teoretycznie korek od próbówki powinien wystrzelić. Oczywiście ja z Olą jesteśmy takie wyjątkowe, że za nic nie chciało nam wyjść. Dopiero jak robiłyśmy wszystko drugi raz i użyłam wody Kuby. Jakby to jakaś różnica była. Śpiewaliśmy "Sto lat" Julii, bo miała urodziny. Pewnie, że ja z Kubą musiałam panu Piotrkowi powiedzieć. A potem jak opowiadałam to Krzysiu stwierdził, że wcale to go nie dziwi, że ja i Kuba. Ha ha. W sumie to z podtekstem powiedziane było, ale co tam.

Było bardzo zabawnie. Kuba był ciągle oblewanym przez panów gazem, ja zostałam profesjonalną asystentką do macania. ;3 Oczywiście nikt inny nie mógł mieć tego zaszczytu. Pan Łukasz musiał na odległość wyczuć, że żadna osoba nie będzie się do tego nadawać jak ja. 

Pan Łukasz mówi o tym, że kto ma już swoje okulary to nie potrzebuję profesjonalnych. A potem, że to się leczy. A Paulina: "I kto to mówi?" Bo on też nosił okulary. Ha ha. No, albo pan Piotrek mówi, że w internecie ma lepsze rzeczy do robienia niż szukanie nazwy chemicznej kwasku cytrynowego, a jego imiennik się odezwał: "Ta redtube." A pan Piotr się trochę speszył i mu odpowiedział: "No chyba ty." 

Jeszcze świetny był dialog między panami. Pan Łukasz: "To z amelinium. (Śmiej się)" Ha ha. Pan Piotr: "Zaraz ktoś powie, że tego nie pomalujesz." Ha ha. Pan Łukasz: "No chyba, że kupisz specjalną farbę do amelinium." Ha ha. Pan Łukasz: "Dobra tę kwestię już mamy za sobą." 

Nawet miałąm okazję sama podpalać stół w sali chemicznej. Ta w końcu się wyżyłam za te wszystkie wpisane jedyneczki przy nim. :D Chyba okej wyszło, a potem musiałam pomacać stół. I kit, że w tych okularkach pewnie jak kretynka wyglądałam. ;]

      Poniżej dodaję filmik, w którym podpalam wodę z płynem do naczyń i gazem-butanem. :D Efekt oceńcie sami. 

 


oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Urodziny Pauliny

wtorek, 16 kwietnia 2013 19:40

            W niedzielę byłam u Pauliny na urodzinach. Mam nadzieję, że prezent się jej podobał. :D Oprócz mnie była Alinka, Gracja, Karolina i brat solenizantki-Tomek. A i Pusia(piesek). Było wyśmienicie jak to zawsze u Pauliny. Najpierw spacerek. Cała płeć żeńska poszła. Daleko nas wywiało. No, ale była taka śliczna pogoda, że nie mogłyśmy się oprzeć. <3 Potem Tomek się popisał i zrobił pizze. Żyję! Nie otruł mnie. A tak serio to była naprawdę pyszna. I moje zdziwienie co cebula tam robi...  Wiem, jestem dziwna, ale co poradzić? :D Niestety Alinka z Gracją musiały jechać. (Alino! Jak mogłaś wybrać historię? :o) Tomek wziął aparat i poszliśmy na dwór robić zdjęcia. Ha ha. Nie wyświetlało zdjęcia Karoliny i pojawiał się komunikat: "Niepoprawny format." Śmialiśmy się, że to urządzenie tego nie wytrzymało. W ogóle było dużo śmiechu. Pewnie przez to większość zdjęć nie nadaję się do publikacji. A Karolinki nie mogę dodawać, bo to cyberprzemoc. W sensie nie wyraziła zgody dlatego dodam taką tam siebie. Wiem, wiem, że się cieszycie. :)

            Wczoraj jakoś mało przygotowana szłam do szkoły. Przecież nie będę się uczyć w weekend, w dodatku taki ciepły. <3 Przesunęła nam kartkówkę z angielskiego na kolejną lekcje. A dzisiaj nam ja anulowała, bo zapomniała o niej. Jeszcze chłopcy przynieśli ciastka, który miały być formą przekupstwa, także już w ogóle na luzie. Czytałam rozprawkę na polskim i jednocześnie zastanawiałam się czy ktoś wychwyci moje powtórzenie. Krzysiu był bystry i stwierdził, że jest spoko, ale znalazł to o czym myślałam. W ogóle mieli mnie uważnie słuchać, żeby się poczepiać... No, ale szósteczka jest. Na historii znowu byłam iście aktywna. Zdziwienie klasy-numer dwa. I sześć z kartkówki pisanej bez żadnej ściągi. Ha ha. Toć to nie ja. ;o Tak macie rację nie wiem co się ze mną porobiło. Krzysiek: "Ty to w ogóle bajki piszesz." Ja: "Ja nie piszę bajek tylko bajkopisarz." Roksana: "Na mądrą ripostę to jeszcze coś odpowiesz, ale na głupią  nie ma rady." Bardzo śmieszne. Ja po prostu czasami zapominam o swojej inteligencji. :) W końcu ona też potrzebuję odpoczynku. 

 

 

Możecie podziwiać obiecane zdjęcie. Przerobione na szkic. Tomkowi i Paulinie udała się ta modyfikacja. 

 

 

                 


oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

czwartek, 21 września 2017

O mnie

Mam na imię Wioletta. Urodziłam się w 1997 roku. Jestem niesforna, miła, gadatliwa. Mam swoje zdanie, którego umiem bronić do końca. Często spotykam ludzi z problemami. Spokojnie - tego nie znajdziecie na tym blogu. Interesuję się piłką ręczną. Uwielbiam czytać.
GG: 20221950

O moim blogu

Blog powstał 25 maja 2011 roku. Akurat czytałam bloga, który powiedzmy był moją inspiracją. Owa strona stała się moją ostoją od codzienności. Można tutaj znaleźć kawałek mnie. Po części opisuję swoje ...

więcej...

Blog powstał 25 maja 2011 roku. Akurat czytałam bloga, który powiedzmy był moją inspiracją. Owa strona stała się moją ostoją od codzienności. Można tutaj znaleźć kawałek mnie. Po części opisuję swoje życie. Dlaczego Dziecie Kwiatu? W tamtym czasie dziewczyny z byłej klasy miały `coś` do mnie. I na pewnym forum zaczęły o mnie wypisywać nieprawdziwe rzeczy, nazywając mnie właśnie Dziecie Kwiatu, myśląc, że nie domyślę się, iż o mnie chodzi. Nie wiem czy nazwa miała być obraźliwa? Jeśli tak to im nie wyszło... Adres w takim razie nie ma nic wspólnego z hippisami. :)

schowaj...

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Ankieta

Zmienić coś na blogu?




Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to